
STRZYŻÓW LEPSZY W DERBACH, NIE ZAWODZĄ SENIORKI
Nasi seniorzy ulegli w piątek (16.12) siatkarzom Wisłoka Strzyżów 1:3 (25:19, 30:32, 20:25, 18:25), ale nasza żeńska drużyna znów triumfuje. Siatkarki Karpat pokonały Tomasovię Tomaszów Lubelski 3:0, do 22, 16 i 17.
To miał być emocjonujący pojedynek, bo potyczki Karpat z Wisłokiem zawsze do takich należały. Tak też było, szczególnie w dwóch pierwszych setach, kiedy to gra obydwu zespołów była w miarę wyrównana.
Krośnianie rozpoczęli dobrze (4:2), zdobyli kilkupunktową przewagę (12:9, 22:18), którą ”dowieźli” do końca seta (25:22). Najbardziej nerwowym, ale i kluczowym momentem całego spotkania był drugi set. Było 5:4 dla gospodarzy, kiedy 4 punkty z rzędu zdobyli przeciwnicy, z czego dwa po błędach krośnian: jeden po autowej zagrywce, drugi po posłaniu poza boisko ataku ze środka. Karpaty szybko jednak odrobiły straty i było 9:9. Punktował na przemian Rafał Golonka z Tomaszem Gadzałą, a ich ataki przeplatane były błędami siatkarzy Wisłoka, którzy raz po raz atakowali w aut. Potem walka była jeszcze bardziej wyrównana. Było już 23:20 dla Karpat, kiedy nieoczekiwanie role się odwróciły i to Strzyżów miał pierwszą piłkę setową (23:24). Gospodarze nie poddali się jednak łatwo, po ataku Rafała Golonki, piłka odbiła się od bloku i wylądowała poza polem gry. Zaraz jednak Robert Książkiewicz posłał zagrywkę w aut i przyjezdni znów mieli piłkę setową. W kibiców wstąpiła kolejna nadzieja, kiedy to kolejno zapunktował Tomasz Gadzała i Rafał Golonka i Karpaty wyszły na prowadzenie (26:25). Szansę na 2:0 zmarnował jednak Jakub Zygmunt popełniając błąd na zagrywce. Po tym jak sytuację uratował Łukasz Ciupa, piłkę w aut znów posłał Tomasz Gadzała (27:27). Mylili się też przeciwnicy, i tak ze zmiennym szczęściem zespoły zgromadziły po 30 punktów. Dwa kolejne, zarazem ostatnie zdobyli jednak goście (30:32).
Po tak męczącym secie powietrze uszło z naszych zawodników. Dzielnie próbowali walczyć, ale to przeciwnicy zbudowani zwycięstwem w drugim secie byli bardziej skuteczni, prowadzili kolejno: 4:6, 8:12, 12:18, 19:24, by seta skończyć rezultatem 20:25.
Po dobrym początku 4. odsłony w wykonaniu Tomka Gadzały, Przemysława Brylińskiego i Łukasza Ciupy (3:1) znów do głosu doszli strzyżowianie (5:3). Sukcesywnie zwiększali swoją przewagę (7:12, 11:19), która była już zbyt duża do odrobienia przez gospodarzy. Set zakończył się do 18, a całe spotkanie z korzyścią dla gości 18:25.
W ten sposób Strzyżów zrewanżował się Karpatom za porażkę, którą odniósł w pierwszej rundzie we własnej hali. Wtedy nasi zawodnicy pokonali zespół Wisłoka w takim samym stosunku (3:1).
Po tym spotkaniu Karpaty nadal zajmują trzecią pozycję w tabeli. Teraz zawodnicy udadzą się na zasłużony odpoczynek, by w nowym roku walczyć o kolejne punkty. 14 stycznia wyjadą na spotkanie z Politechniką Świętokrzyską do Kielc (8. miejsce w tabeli).
Krzysztof Frączek – trener PWSZ Karpaty Krosno: - Kompletnie nam dzisiejsze spotkanie nie wyszło. Zagraliśmy katastrofalnie w przyjęciu. Prosiłem moich zawodników przyjmujących, aby ułatwili zadanie rozgrywającemu Kubie Zygmuntowi, który został postawiony w trudnej sytuacji. W obliczu kontuzji Kuby Kośka to na nim spoczął ciężar rozgrywania akcji. Biegał po całym boisku, ratował piłki z przyjęcia, zamiast rozgrywać. Dodatkowo już od kilku kolejek nie funkcjonuje u nas zagrywka. Nie można tak grać, że w końcówce drugiego seta mamy 5-6 piłek setowych i nie potrafimy zaserwować piłki przez siatkę. Na tym poziomie nie może się to zdarzać. Na pewno nie wykorzystaliśmy szansy w II secie, a później ta nasza gra była bardzo nerwowa, zawodnicy byli coraz bardziej spięci i praktycznie nic nam nie wychodziło. Dopadł nas mały kryzys formy. Myślałem, że dociągniemy na tym deficycie do końca roku, ale nie udało się.
W minorowych nastrojach udajemy się na przerwę świąteczną, będzie czas na odpoczynek, regenerację sił i po nowym roku musimy nadal podjąć walkę, żeby utrzymać trzecią pozycję przed play-offami. Na szczęście kontuzja Kuby Kośka okazała się nie tak groźna jak wyglądało to na początku. Lekarz wykluczył zerwanie więzadeł krzyżowych, czego obawialiśmy się najbardziej. Wykluczył również uszkodzenie łękotki, więc od przyszłego tygodnia Kuba powoli wraca do treningów, co jest dla nas najważniejsze.
Po porażce z Wisłą Kraków nie załamały się nasze II-ligowe siatkarki. W swoim stylu pokonały na wyjeździe drużynę z Tomaszowa Lubelskiego 3:0 (25:22, 25:16 i 25:17). Umocniły się w ten sposób na pozycji wicelidera tabeli. W nowym roku, 11 stycznia we własnej hali podejmą Patrię Sędziszów Małopolski (8. miejsce w tabeli).